Leniwe słońce powoli wyglądało zza horyzontu. Oto nadchodził kolejny letni dzień pełen wyczekiwania. Mała Elisabeth nie spała już od godziny, lecz siedziała przy swoim biurku i spoglądała przez okno. "Czy to już dziś? Czy długo jeszcze będę czekać?" zapytała samą siebie w duchu. Od momentu, gdy z Hogwartu wrócił Angus, jej starszy brat, dziewczynka każdego dnia wstawała wcześnie i wypatrywała nadlatującej sowy. Te wszystkie wspaniałe opisy ogromnego zamku, lekcji magii oraz przygód, jakimi raczył swą siostrzyczkę młodzieniec, sprawiły, że chęć rozpoczęcia edukacji magicznej wzrosła w niej dziesięciokrotnie.
Dziewczynka wstała i rozejrzała się po swoim pokoju. Było to małe, jasne pomieszczenie na poddaszu, posiadające jedynie niezbędne wyposażenie w postaci łóżka, biurka i komody, nad którą wisiało niewielki lustro. Rodzina Elisabeth nie mogła sobie pozwolić na wiele, ale wszelki braki materialne wypełniały szczere uczucia miłości, wzajemnego zaufania i szacunku. Podeszła do lustra i spojrzała w odbicie. Spoglądała na nią lekko zmęczona dziewczynka o dużych, niebieskich oczach i długich blond włosach.. Jej twarz miała delikatne rysy, a lekko zadarty nosek pokryty był piegami. Przetarła oczy, po czym ubrała się i cicho wyszła z pokoju. Przeszła korytarzem, zeszła po schodach w dół i skierowała swe kroki do salonu. Było to przytulne pomieszczenie z sofą naprzeciwko kominka i ścianami zastawionymi półkami pełnymi książek o pielęgnacji magicznych roślin. Mama Elisabeth uwielbiała ogród. Spędzała w nim całe dnie doglądając i podlewając coraz okazalsze skaczące muchomory. Nawet zwykłe piwonie pod opieką pani Prewett zachwycały sąsiadów do tego stopnia, że okoliczne czarownice przychodziły po porady właśnie do niej, a nie do wykwalifikowanej zielarki mieszkającej trzy domy dalej.
Pośród świata roślin spisanego na kartach, stały również egzemplarze starych podręczników. Wśród nich był ten, który od zawsze przykuwał uwagę dziewczynki. Wielki, opasły tom o nazwie „Historia Hogwartu”. Stał na najwyższej półce tak, że nie mogła go dosięgnąć. Tata obiecał, że dostanie go, gdy tylko otrzyma list ze szkoły.
- Znowu tu jesteś? – usłyszała za sobą głos ojca, który właśnie zszedł na dół. Wciąż miał na sobie piżamę, a w ręku trzymał świeżo odebrany numer Proroka Codziennego, którego, jak co rano dostarczyła brązowa sowa.
- Po prostu…
- Nie mogłaś spać? Znowu? Skarbie… - pan Prewett podszedł do swojej córeczki i objął ją ramieniem. – Wiem, jak bardzo czekasz na ten list. Jednak nie pozwól, by kiedykolwiek i jakiekolwiek papiery kształtowały Twoje życie.
- Ale przecież od tego zależy moja przyszłość. Mama… - spojrzała w błękitne oczy mężczyzny, takie same, jak jej.
- Mama do wszystkiego podchodzi z wielką powagą. Chwała jej za to, bo dzięki niej mamy porządek w domu, ale, na brodę Merlina, masz wakacje! Korzystaj z tego, bo gdy pójdziesz do szkoły… - posłał jej swój uśmiech. -… to będziesz musiała się podporządkować pewnym regułom.
- Nie przejmuj się, Słoneczko. – rzekł, wychodząc z pokoju. – Wszystko przyjdzie w swoim czasie. Lepiej chodź mi pomóc przyrządzić śniadanie. Twoja mama nienajlepiej się czuje i na pewno sprawi jej to wielką przyjemność, gdy zdejmiemy z niej troszkę obowiązków.
Elisabeth jeszcze przez moment spoglądała na drzwi, przez które przeszedł pan Prewett, po czym ruszyła za nim. Gdy tylko weszł do kuchni, spostrzegła, że ojciec stoi oparty o blat stołu kuchennego i uśmiecha się tajemniczo do niej. W ręku trzymał pożółkła kopertę z wielką pieczęcią.
- Wygląda na to, że się doczekałaś. – powiedział. Dziewczynka podbiegła i prawie wyrwała list z rąk swojego taty.
Sz. Pani
Elisabeth Jessica Prewett
Pokój na poddaszu
Guardian Alley 5
Ottery St. Catchpole
Devon
Głosił napis z tyłu koperty. Czym prędzej ją rozerwała, wyjęła kartkę i zaczęła czytać na głos.
HOGWART
SZKOŁA MAGII i CZARODZIEJSTWA
Dyrektor: ALBUS DUMBLEDORE
(Order Merlina Pierwszej Klasy, Wielki Czar., Gł. Mag, Najwyższa Szycha, Międzynarodowa Konfed. Czarodziejów)
Szanowna Pani Prewett,
Mamy przyjemność poinformowania Panią, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Dołączamy listę niezbędnych książek i wyposażenia.
Rok szkolny rozpoczyna się l września. Oczekujemy pańskiej sowy nie później niż 31 lipca. Z wyrazami szacunku,
Minerwa McGonagall,
zastępca dyrektora
Radość przepełniła ją, jak jeszcze nigdy dotąd.
- Gratulacje. – powiedział pan Prewett. Dziewczynka rzuciła się ojcu na szyję, po czym czym prędzej pobiegła podzielić się radosną nowiną z mamą i bratem, którzy właśnie razem schodzili po schodach, by udać się do kuchni na wspólny posiłek.
Po tylu latach postanowiłam znowu wrócić do pisania opowiadania. Nie dla komentarzy - dla własnej chęci. Chcę sama stworzyć sobie obraz Hogwartu.
Postaram się, aby notka pojawiła się w miarę szybko, ale niczego nie obiecuję.
Aśka
Layout:
Jessica from
from Gryffindor.blog.pl
Picture: GoldSeven.de
Pattern:
Fragile Dreams.com
Jess